Przejdź do treści

Różnica temperamentów. Jak to jest u Igi i Konrada Grzybowskich? 

← Wróć do artykułów

Playlista z wszystkimi wersjami audio artykułów

Kobiety są z Wenus a mężczyźni z Marsa. Przez wiele lat śmiałem się z tego powiedzenia. Bardziej kojarzyło mi się to horoskopem niż mądrością życiową. Dziś rozumiem jak wiele jest w tym prawdy.

Czym są temperamenty? 

Nie chodzi mi tylko o różnice w naszych potrzebach czy te, które wynikają z płci. W moim małżeństwie dochodzą jeszcze skrajnie różne temperamenty. 

A czym jest temperament? Najkrócej pisząc, jest to zespół emocji, które budzą się w nas w konkretnej sytuacji. Nie mamy na to wpływu. Dostajemy to „w prezencie” wraz z narodzinami. Wyróżniamy cztery główne temperamenty: sangwinik i choleryk, które są przebojowe, otwarte, czyli ekstrawertyczne, oraz melancholik i flegmatyk, które są wyciszone, spokojne czyli introwertyczne. Zazwyczaj są one u człowieka nieco wymieszane. Rzadko się zdarza „czysty” temperament.

Temperament a sposób działania 

To, jak dany człowiek zareaguje w sytuacji stresowej (np. stłuczka samochodowa), zależy w bardzo dużej mierze właśnie od temperamentu. Bardzo upraszczając: 

  • Sangwinik nie będzie się przejmował zdarzeniem. Stłuczkę będzie uważał za okazję do poznania nowych osób. Rzuci jakiś żart na rozładowanie atmosfery. Ważne, by to on był w centrum zainteresowania.  
  • Choleryk będzie intensywnie działał. Szybko sprawdzi jaki jest stan uczestników stłuczki. Pojawiającym się gapiom szybko wyda konkretne polecenia (telefon po pomoc, zabezpieczenie miejsca zdarzenia…). Zdenerwuje się, jeśli ktoś nie będzie chciał współpracować.  
  • Flegmatyk bardzo powoli i dokładnie obejrzy miejsce zdarzenia, ale nie podejdzie za blisko innych ludzi. Na zimno oceni skalę problemu. Nie będzie jednak chciał się bardziej angażować.  
  • Melancholik bardzo przeżyje to zdarzenie. Będzie się przejmował uczestnikami stłuczki, ale także osobami postronnymi. Nie będzie się jednak chciał zaangażować w pomoc, bo uważa, że zabraknie mu umiejętności lub odwagi. Bardzo długo będzie rozpamiętywał tę stłuczkę i swoją reakcję.  

Bardzo ważne! Żaden z temperamentów nie jest idealny. Każdy jest dobry i potrzebny. Istotne, byśmy zdawali sobie z nich sprawę i poznali swój. Bardzo łatwo można kogoś pochopnie ocenić za zachowanie w danej sytuacji. To, że ktoś reaguje inaczej niż my, nie oznacza, że jest gorszy lub słabszy.

Małżeństwo na biegunach 

Jak się dowiedzieliście na początku artykułu, ja i moja żona mamy zupełnie inne temperamenty. Jestem flegmatycznym melancholikiem, a moja Iga sangwinicznym cholerykiem. Cóż mogę napisać… Na początku naszej relacji było bardzo ciężko. Szczególnie kłótnie nie należały do najłatwiejszych. Ja – wyciszony, bardzo mało mówiący. Moja żona – wręcz przeciwnie. Szybko jednak zapominała o sprzeczce i chciała się godzić. Ja nie potrafiłem. Długo nosiłem w sobie konfliktową sytuację.  

Kiedy przychodzą do nas znajomi, Iga czuje się jak ryba w wodzie. Jest duszą towarzystwa. Ja lubię ludzi, ale w ograniczonej liczbie w jednym momencie, a po spotkaniu muszę odpocząć. Aby podjąć jakąś decyzję, muszę najpierw głęboko się zastanowić, przeanalizować, pomyśleć o konsekwencjach. Dla żony najlepsza decyzja to ta podjęta jak najszybciej.

Temperamenty w małżeństwie to siła 

Przykłady mógłbym wypisywać jeszcze długo. Czy moglibyśmy kłócić się o te różne sprawy do końca życia? Moglibyśmy. Ale uznaliśmy, że lepiej wykorzystać nasze temperamenty we właściwy sposób – jako uzupełnienie siebie nawzajem, a nie kontrę. Czy było łatwo? Oj nie. Ale w oczach Pana Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Świadomi naszych temperamentów uczyliśmy się siebie nawzajem – naszych reakcji i skłonności do określonych emocji. Wystarczyło chcieć, a to właśnie z tym najczęściej mamy problem. Łatwo deklarujemy gotowość pracy nad relacją, ale w głębi serca wcale tego nie chcemy, bo to wymaga wysiłku, poświęcenia czasu, rozmowy o czymś ważnym.  

Jeżeli starcia naszych małżeńskich temperamentów wychodzą nam bokiem i wciąż nic z tym nie robimy, prawdopodobnie nie jest to dla nas ważne i wcale tego nie chcemy. A kiedy przyznamy to sami przed sobą, będziemy mieli czyste pole do podjęcia decyzji – jednak chcę, to jest dla mnie ważne. Przekucie różnicy temperamentów w siłę małżeństwa to wielka frajda. I nie ma tu gotowych recept. Każde małżeństwo ma inaczej i każde ma tu swoją drogę.

.
Zobacz także