Przejdź do treści

Kolejna matka bliżej ołtarzy: zamknięto diecezjalną fazę procesu beatyfikacyjnego Chiary Corbelli

← Wróć do artykułów

W rzymskiej bazylice św. Jana na Lateranie zamknięto diecezjalną fazę procesu beatyfikacyjnego Chiary Corbelli. 28-letnia Włoszka odmówiła chemioterapii, by nie zaszkodzić noszonemu pod sercem synkowi. Z Francesco dane jej było przeżyć dwanaście miesięcy, w czasie których pisała do syna listy, aby mógł je przeczytać, gdy dorośnie. Mąż przyszłej błogosławionej podkreślił, że „nie ma ważniejszej rzeczy niż pozwolić człowiekowi urodzić się, tak by mógł być kochany”. Na uroczystości obecny był mąż i syn sługi Bożej, jej rodzice i siostra z rodziną, a także przyjaciele oraz liczna rzesza wiernych, którzy modlą się za przyczyną Chiary Corbelli.

Świętość nie jest gimnastyką duchową

Na początku odczytano fragment Kazania na Górze, gdzie Jezus przedstawia osiem błogosławieństw i wspólnie odmówiono modlitwę „Ojcze nasz”. Zamknięcie fazy diecezjalnej procesu beatyfikacyjnego Chiary Corbelli bp Baldo Reina – wiceregens diecezji rzymskiej, do której należała sługa Boża – nazwał „dniem radości i święta dla Kościoła Rzymu”. Dziękował Bogu za dar jej życia i świętości, której ziarno, jak wskazał, zostało zasiane w każdym z nas poprzez chrzest. Przywołał też słowa papieża Franciszka o tym, że świętość nie jest czymś innym od życia, które przeżywamy na co dzień, lecz jest właśnie tym naszym zwyczajnym życiem, przeżywanym w sposób nadzwyczajny, ponieważ uczynione jest wspaniałym przez łaskę Bożą.

„Świętość nie jest programem wyrzeczeń i podejmowanych wysiłków, świętość nie jest też gimnastyką duchową. Przede wszystkim jest radosnym odkryciem tego, że jesteśmy kochani przez Boga” – mówił bp Reina. Za papieżem Franciszkiem wskazał, że właśnie odkrycie bezwarunkowej miłości Boga sprawia, że dzięki Jego łasce jesteśmy w stanie stawić czoło wszelkim wyzwaniom. „Jesteśmy tutaj by kontemplować ziarno świętości, które Bóg złożył w sercu Chiary” – podkreślił wiceregens diecezji rzymskiej przed zapieczętowaniem dokumentów, które przekazane zostaną teraz do Dykasterii Spraw Kanonizacyjnych.

Świadectwa napływają z całego świata

Bp Reina przypomniał, że prace trybunału diecezjalnego trwały prawie sześć lat, na czas których przypadły też ograniczenia wywołane pandemią. Zauważył zarazem, że był to czas umacniania i rozprzestrzeniania się opinii świętości Chiary Corbelli, która była widoczna jeszcze za jej życia. Wyznał, że praktycznie każdego dnia do biura postulatora oraz siedziby fundacji noszącej imię sługi Bożej napływają informacje o łaskach otrzymanych za jej przyczyną. Napływają one nie tylko z Włoch, ale z wielu zakątków świata.

Historia Chiary przypomina historię Hioba 

„Wierzący widzą w Chiarze przyjaciółkę Boga, wymownego świadka wiary, towarzyszkę podróży na drodze ich życia, siostrę, która wstawia się u Boga w wielu potrzebach, wyjednując u Pana dar wiary, nawrócenia i pocieszenia” – mówił bp Reina. Przypomniał, że biografia Chiary, czytana jedynie przez pryzmat ludzkiej logiki, przypominałaby tragedię. Zauważył, że jej życie można porównać do historii Hioba. Nawiązał do straty przez Chiarę dwojga dzieci, zanim sama została doświadczona przez chorobę. 

„Doświadczenie cierpienia zamieniło się w niej w doświadczenie życia wiecznego i paschalnej mocy zmartwychwstania” – podkreślił bp Reina. Wskazał, że każda decyzja Chiary była opowiedzeniem się za życiem i wyborem życia dla jej trojga dzieci. „Zastanawiamy się, jak mogła być świadkiem życia wśród doświadczenia ogromu śmierci i cierpienia. Skąd na jej twarzy doświadczonej cierpieniem ten jasny uśmiech” – mówił wiceregens diecezji rzymskiej. Przypomniał, że Chiara powtarzała, iż potrzebuje Słowa Bożego jak powietrza, jak życiodajnego pokarmu. To właśnie w Nim odnajdowała moc i światło na swoją niełatwą drogę życia.

Mąż Chiary Corbelli: “Ona uczyła mnie jaki jest Bóg”

Na zakończenie sesji wyraźnie wzruszony mąż przyszłej błogosławionej wskazał, że dała ona poznać wszystkim pewną charakterystykę Boga, o której przeważnie nie myślimy. „Bóg jest Bogiem szczęśliwym. Myślałem o tym, kiedy patrzyłem, jak umierała moja żona. Ona odchodziła szczęśliwa. Pomyślałem wówczas, że i Jezus musiał być szczęśliwy, gdy umierał, bo miłość nigdy nie zawodzi” – mówił w bazylice laterańskiej Enrico Petrillo. Dodał, że dzięki Chiarze możemy odkryć także Boga, który jest słodki. „Kiedy przy końcu życia spytałem Chiarę, czy ten krzyż, który niesie jest naprawdę słodki, jak mówi Pan, popatrzyła na mnie z uśmiechem i powiedziała: «Tak Enrico, jest naprawdę słodki». Moja żona nauczyła mnie, że Bóg jest szczęśliwy i że jest słodki” – wyznał mąż sługi Bożej.

Dziecięce marzenie – chcę być święta

Chiara Corbella urodziła się w Rzymie w 1984 r. Jej matka związana była z Odnową w Duchu Świętym i Chiara już jako 5-latka zaczęła z nią chodzić na spotkania modlitewne. W zapiskach wspomina, że właśnie tam nauczyła się zwracać do Jezusa jak do przyjaciela i dzielić się z Nim wszystkim, co było dla niej ważne w życiu. Gdy miała 7 lat, napisała na widokówce znad morza: „Maryjo i Jezusie, proszę Was, bym została świętą”. 

W 2002 r. wraz z przyjaciółkami pojechała do Medjugorje, gdzie nie tylko zbliżyła się do Matki Bożej, ale poznała też Enrico, który został jej pierwszym chłopakiem. 18-letnia Chiara zapisała wówczas w dzienniku, że poczuła, iż spotkała swego przyszłego męża. Po 6 latach znajomości pobrali się w Asyżu.

Poród i pół godziny szczęścia

Małżonkowie pragnęli potomstwa i chcieli mieć dużą rodzinę. Gdy Chiara zaszła w ciążę, byli bardzo szczęśliwi, jednak już wczesne USG wykazało, że dziecko urodzi się z ciężkim upośledzeniem niepozwalającym mu na dalsze życie.  “Najpierw przekazano nam diagnozę – bezmózgowie – a potem jako jedyne wyjście z sytuacji zaproponowano aborcję, mówiąc, że dziecko nie przeżyje nawet doby” – wspominała Chiara, która we włoskich parafiach i szkołach dzieliła się swym doświadczeniem. 

Zdecydowanie odmówili. Córeczkę nazwali Maria Grazia Letizia (imię Matki Bożej, grazia – „łaska”, letizia – „radość”). Gdy przyszła na świat, zaprzyjaźniony z rodziną kapłan ochrzcił małą, która po 30 minutach odeszła kochana. Po tej stracie Chiara zanotowała w dzienniku: „Wszystkim mamom chcę powiedzieć, że liczy się najbardziej dar, jakim jest dziecko, a nie czas, jaki się z dzieckiem przeżyje”

Gdy kolejny raz zaszła w ciążę okazało się, że synek urodzi się bez nóg, a kolejne badania wykryły dodatkowe wady. Niepełnosprawność synka ich nie przerażała, cieszyli się życiem, które zostało im dane. Enrico zaczął dostosowywać dom do potrzeb niepełnosprawnego dziecka. Okazało się jednak, że chłopczyk nie ma nerek, a i pozostałe narządy wewnętrzne nie dają mu szans na przeżycie. Odmówili aborcji i w pełnym zawierzeniu Bogu czekali na narodziny syna. Tak jak jego młodsza siostra, został ochrzczony i po 38 minutach spędzonych w ramionach mamy odszedł.

Kiedy Bóg do czegoś wzywa, daje też łaskę

Mimo tych tragedii Chiara nie zamierzała rezygnować z marzeń o macierzyństwie. Zaczął się czas badań diagnostycznych i wizyt w najlepszych rzymskich klinikach. Małżonkowie chcieli wiedzieć, czy muszą zrezygnować z marzeń o dziecku i otworzyć się na adopcję. Badania genetyczne wykazały, że choroby dzieci nie były ze sobą powiązane. Chiara trzeci raz zaszła w ciążę, a pierwsze USG wykazało, że synek jest zdrowy. Jednak tym razem choroba dotknęła Chiarę, która na początku ciąży zauważyła u siebie zmianę na języku – był to złośliwy rak. 

Wycięto jej kawałek języka. Na dalsze leczenie się nie zgodziła, ponieważ zagrażałoby ono życiu i zdrowiu jej synka. Lekarze najpierw namawiali ją na aborcję, by ratowała swe życie, a gdy okazała się nieprzejednana, przynajmniej do przyspieszenia porodu. Ona jednak walczyła o każdy kolejny dzień synka. “Dziś przybyło mu kolejne kilka gramów” – pisała w dzienniku, dodając, że matka może dać dziecku przede wszystkim życie. Dalej notowała: „Kiedy Pan Bóg do czegoś nas wzywa, to daje nam też łaskę”.

Francesco urodził się 30 maja 2011 r. Trzy dni później w tym samym szpitalu Chiara rozpoczęła chemioterapię i radioterapię. Okazało się jednak, że jest już za późno. Komórki nowotworowe były rozsiane po całym organizmie. Nie było już dla niej ratunku. Zmarła w opinii świętości 3 czerwca 2012 r. Jej pogrzeb transmitowano w internecie, a włoskie gazety pisały o kolejnej świętej matce: „Chiara Petrillo – Druga Beretta-Molla”. 21 września 2018 roku rozpoczął się jej proces beatyfikacyjny. W jednym z listów do syna Chiara napisała: „Pan Bóg wskaże drogę, jeśli otworzysz przed Nim swoje serce. Zaufaj Mu!”.

Chiara Corbella – święta z sąsiedztwa

“Chiara była zwyczajną kobietą, tyle że codzienność przeżywała w sposób nadzwyczajny, i to właśnie w niej pociąga” – mówił postulator w jej procesie beatyfikacyjnym o. Romano Gambalunga. “To święta z sąsiedztwa, która uczy Bożej logiki, tak bardzo dziś potrzebnej w naszym świecie, gdzie aborcję próbuje się uczynić prawem człowieka, i wyśmiewa tych, którzy przyjmują życie, które jest niedoskonałe” – podkreślił. Włoski karmelita przywołał też słowa, które Chiara lubiła powtarzać: „Człowiek nie żyje wcale dlatego, że oddycha, ale dlatego, że kocha”.

Czy wiedziałeś, że…

Zobacz także