Przejdź do treści

„Żyła prosto, zwyczajnie jak my”? Czy potrafimy jeszcze tak żyć?

← Wróć do artykułów

„A babcia to wstawała o czwartej do pracy!” – mówi mój syn. I trudno nie zadać sobie pytania: czy dziś umiemy jeszcze żyć tak zwyczajnie jak nasi przodkowie?

Żyć prosto i zwyczajnie… Czyli jak?

Ostatnio syn zaatakował nas z przyczajki: a babcia to całe życie chodziła spać o północy i wstawała do pracy o czwartej, a wy…?! No a my nie, my już nie żyjemy jak nasze babcie i nasi dziadkowie. Otrząsnąłem się z tego ciosu i odparłem atak: zwykle chodzimy spać o dziesiątej, wstajemy sporo przed szóstą – nie zdarza się nam, jak tobie grać do północy w gry i wstawać po dziewiątej.

Była cicha i piękna jak wiosna

Cała ta wymiana zdań przypomniała mi się w najmniej spodziewanym momencie, gdy śpiewaliśmy w kościele popularną pieśń: „Była cicha i piękna jak wiosna”. Szczerze, nigdy za nią nie przepadałem, wydawała mi się zawsze sentymentalna i trochę jak z czytanki dla dzieci. A porównanie z wiosną od razu przesuwało moje tory na znany wierszyk Jana Brzechwy o Pani Wiośnie: 

A wiosna przyszła pieszo,
Już kwiaty z nią się spieszą,
Już trawy przed nią rosną 
I szumią: Witaj wiosno!

Ale ostatnio, kiedy doszliśmy do drugiego wersu, trochę zastanowił mnie rozziew pomiędzy tym, co śpiewamy, a prawdą o nas samych:

Żyła prosto, zwyczajnie jak my

Przyznacie, że gdy śpiewamy to współcześnie, to brzmi to jakoś sztucznie. Należymy do świata, gdzie prostota i zwyczajność odeszły do lamusa. I piszę to bez jakiegoś szczególnego bicia się w piersi – kiedyś porządek życia wzorowany był na tym, jak żyli ojcowie i dziadowie, los był po części wpisany w miejsce, w którym człowiek przychodził na świat. Żyło się także ubogo, bez szczególnej wiary w poprawę swego materialnego losu. My od tamtego życia jesteśmy już bardzo daleko, przy czym daleki jestem od naiwnej nostalgii: „jak to pięknie i dobrze żyło się kiedyś na wsi”. Bo zapominamy, że był to los twardy jak zeschła gruda ziemi, a byt był nieustanną walką o przetrwanie. 

Myślę jednak, że tęsknota, która w nas pozostała, jest przynajmniej częściowo uzasadniona. To między innymi tęsknota za określonym porządkiem, w który bieg życia każdego człowieka był wpisany. Podległy porom roku, uzależniony od ciężkiej pracy własnych rąk, w sposób naturalny kierujący myśli ku Temu, kto za ten porządek odpowiadał. Życie religijne splecione było z wielkim cyklem przyrody, co tak świetnie uchwycił Reymont w „Chłopach”. Dziś żyjemy inaczej: niezbyt prosto i niezwyczajnie. Żyjemy też z pewnością dostatniej, to nie ulega wątpliwości. I przyznam, że unikam jak ognia sformułowania: kiedyś ludzie byli jakoś szczęśliwsi. Raczej chcę doceniać to, co mam. Chciałbym za to inaczej postawić pytanie: jak w tym „nowym, wspaniałym świecie”, świecie możliwości i szerokich perspektyw, zachować mimo wszystko prostotę i zwyczajność? Nie zagubić porządku?

Matka, która wszystko rozumie

Wracam do słów mojego syna, bo myślę, że po części i one wyrażają tęsknotę za tamtym czasem. Jego tęsknotę, ale naszą też. Przypomina się wiersz ks. Jana Twardowskiego: 

Jak daleko odszedłeś
od prostego kubka z jednym uchem
od starego stołu ze zwykłą ceratą
[…]
ty stary koniu

Tę prostotę i zwyczajność trzeba praktykować na co dzień. To chociażby zdolność uradowania się rzeczami drobnymi i na pozór błahymi. Nie wierzę w powrót do świata „jak kiedyś”, bo to groziłoby jakimś mentalnym skansenem, ale wierzę, że coś z tamtego świata da się zachować i ocalić. Ze zgrozą – przyznam – myślę o wstawaniu o czwartej rano. Staram się jednak zachować rytm dnia, niezależnie od tego, czy muszę zrywać się o szóstej, czy mogę akurat wylegiwać się do dziewiątej. 

Ale jest też prostota, która jest prostotą spojrzenia. Nasz świat stał się skomplikowany również w tym sensie, że cała masa procesów, które zachodzą na naszych oczach, staje się coraz mniej zrozumiała, a tym samym otaczający świat staje się coraz bardziej groźny i obcy. Często fałszywi prorocy mamią nas gotowymi, prostymi wyjaśnieniami, ale to jest akurat ta prostota, od której staram się trzymać z daleka. 

Wzorem w tym świecie może być Maryja: „która wszystko rozumie”, ale to rozumienie ma inny, pozaintelektualny wymiar: „sercem ogarnia każdego z nas”. Prosto i zwyczajnie, bez przesadnego kombinowania, dostrzega to, co najgłębsze, żywe i prawdziwe w każdym z nas.

Czy wiedziałeś, że…

Zobacz także