Przejdź do treści

„Ja sam”… Jak wesprzeć potrzebę samodzielności u malucha?

← Wróć do artykułów

Playlista z wszystkimi wersjami audio artykułów

Gdyby zapytać rodziców dwulatków, jakie są dwa najczęściej używane przez ich dzieci słowa, z pewnością wielu z nich odpowiedziałoby, że są to: „nie” oraz „ja sam”. Jest to etap, kiedy dzieci zauważają, że „ja to ja”, a nie ktoś inny. Zaczynają odkrywać swoją autonomię i domagać się jej w dość głośny i ekspresywny sposób.

Samodzielność dwulatka

Wielu rodziców z niecierpliwością wygląda tej chwili, kiedy dziecko zacznie samodzielnie zasypiać, jeść czy bawić się. Jednak potrzeba autonomii, wyrażająca się w tym, że nagle mamy inne zdanie na prawie każdy temat, jest co najmniej kłopotliwa. Myślę, że każdy rodzic jest w stanie przypomnieć sobie sytuacje, kiedy wyręczenie dziecka w najbardziej błahej czynności (jak chociażby otwieranie szafy czy nalanie płynu do kąpieli) dezorganizowało życie całej rodziny na długie minuty czy godziny. Z perspektywy czasu te zdarzenia przeradzają się w anegdotki i odległe wspomnienia (rodzice dwulatków, musicie mi uwierzyć na słowo).

Powierzajmy dzieciom odpowiedzialność

Jako mama już nieco starszych dzieci, czasami zastanawiam się, gdzie podziała się ta potrzeba „ja siam”. Bo oto prosząc o zrobienie czegoś, słyszę: „nie dam rady”, „nie umiem”. Z czego to wynika? Maria Montessori wypowiedziała takie mocne zdanie: „Każda niepotrzebna pomoc jest przeszkodą w rozwoju”. Pozwolić dzieciom na tyle samodzielności ile to możliwe, w tych sferach, w których mogą zrobić coś same. Powierzać im odpowiedzialność na miarę ich możliwości. I tak, też zdarzało mi się powiedzieć: „daj, zrobię to szybciej”, nie zawsze jest czas i nie zawsze mam zasoby, żeby czekać, aż maluch np. zapnie wszystkie guziczki.

Nie jest łatwo, ale na pewno warto być uważnym rodzicem i zauważać tę chęć samodzielności. O ile nie pozwolę dwulatkowi kroić mięsa ostrym nożem, o tyle mogę dać mu do pokrojenia banana, żeby sam przygotował sobie śniadanie. To daje poczucie sprawczości i dumy z bycia samodzielnym.

Warto też zapoznać się z tematem okresów sensytywnych. To taki szczególny czas
w rozwoju dzieci, kiedy poszczególnych umiejętności uczą się szybciej i łatwiej. Wtedy otwiera się okno na daną wiedzę. Np. okres sensytywny porządku kończy się w wieku ok. 5 lat. To daje sygnał, że warto małe dzieci włączać w obowiązki domowe w okresie, kiedy łatwiej będzie im wypracować w sobie dobre nawyki.

Krytyka? Tylko w formie „kanapki”

Kiedy zastanawiam się, czym tak naprawdę zajmuję się jako mama, lubię myśleć, że dbam o małe piórka, pielęgnuje dopiero co wyrosłe skrzydełka i dmucham, żeby kiedyś mogły pofrunąć. Każdego dnia. Wiem, że te małe-wielkie słowa dają moc i wiarę w siebie: „Dasz radę”, „możesz być z siebie dumny”, „poradzisz sobie”, „wierzę w ciebie”. Obojętnie czy chodzi o ważny mecz czy o samodzielne nalanie mleka do kubka.  Krytykanctwo nie pomaga nikomu. Konstruktywna krytyka podana w formie „kanapki”, to o innego.

A czym jest „kanapka”? Składa się ona z trzech komunikatów:

  • pozytywu (np. docenienia wysiłku i podjętej próby),
  • tego, co warto poprawić,
  • ponownego pozytywu na dobre zakończenie.

Dzieci naprawdę chcą być samodzielne, przejmować odpowiedzialność, tylko musi się znaleźć ktoś, kto da im taką możliwość i będzie w nie wierzył.

Czy wiedziałeś, że…

Zobacz także