Przejdź do treści

Nasze dzieci nie wiedziały, że na świecie są rozwody. Aż tu nagle…

← Wróć do artykułów

Playlista z wszystkimi wersjami audio artykułów

Nie stworzymy dzieciom klosza, np. w kwestii tego, że na świecie są rozwody. Przekonaliśmy się o tym z moją żoną boleśnie pewnego wieczoru przed telewizorem. A ból był zarówno fizyczny, jak psychiczny.

Wieczór zapowiadał się spokojnie…

Ja wiem, że czytelników „Siewcy” do wierności małżeńskiej nie trzeba przekonywać. Życie składa się z trudnych problemów i kilku prostych prawd. Akurat kwestia wierności/niewierności dylematów nie stwarza. Nie do końca o tym chcę pisać. Trochę o tym, a trochę nie…

Zdarzyło się w zamierzchłych czasach, gdy nasze dzieci ledwo od podłogi odrosły, komunikatywne już były, ale ich świat był zamknięty i bezpieczny, że oglądaliśmy telewizję. Program jak program. U nas generalnie tak jest, że czasem z rzadka coś obejrzymy, o ile nie napotkamy treści dla dzieci nieodpowiednich. Cenzura w naszej rodzinie była, jest i będzie. Program zatem zdawał się niewinny. I gdy już daliśmy się zwieść tej pozornej niewinności jakiejś gadającej głowy, nagle usłyszeliśmy, że: „tak czasem jest, że tatuś z mamusią się rozstają, bo już się nie kochają”.

Szok i niedowierzanie

No ludzie drodzy! „Szybcy i wściekli” byliby w tym momencie przy mnie i żonce „Ślamazarni i łagodni jak baranki”. Lotem kosząco-nurkującym rzuciliśmy się w tym samym momencie w kierunku dywanu, zaliczając stłuczkę głowami, bo akurat jak na nieszczęście gdzieś tam zawieruszył się pilot.

Trzy rzeczy wydarzyły się równocześnie: rozległ się stukot naszych głów, pan w TV dokończył swoją pseudo mądrość, a dzieciom oczy urosły do rozmiarów spodków i zaczęły nimi wodzić od mamusi do tatusia i nazad. Dowiedziały się o czymś, co było spoza naszego świata. Ich niewzruszona pewność po raz pierwszy została podminowana zwątpieniem. Bo skoro inni mogą, to może jednak kiedyś mamusia z tatą… Oczywiście była rozmowa, przytulasy, zapewnienia, ale mleko się rozlało.

„Dzieciństwo przestało istnieć”

Nie stworzymy klosza. Nie uchronimy dzieci przed wszystkim, czym karmi nas tak zwana kultura. To nie chodzi, proszę Państwa, tylko o sferę stricte religijną. Stanisław Lem (mądry ateista) wypowiedział kiedyś zdanie, że jesteśmy epoką, w której dzieciństwo przestało istnieć. I miał na myśli właśnie ten prosty fakt: dzieci przestały być chronione przed wiedzą, która nie jest na miarę ich wrażliwości.

Na marginesie: ślub wierności jest tylko jeden

Ale też dodam od razu rzecz luźno związaną z wątkiem – myśl bliskiego księdza, którą warto przemyśleć: w Kościele nie ma rozwodów, to fakt. ALE TYLKO W MAŁŻEŃSTWACH. Jeśli jakieś relacje z inną osobą, tak zwanym znajomym, ale też instytucją, miejscem, grupą, są dla Ciebie wyniszczające, czujesz się wykorzystywany – pamiętaj: wierność ślubowałeś w małżeństwie. Tylko tam. Ośmielam się o tym napisać, bo sam doświadczyłem, jak często źle zrozumiana lojalność w różnych obszarach może zabrać mnie komuś, komu wierność obiecałem.

Zobacz także