Przejdź do treści

Maria z Betanii uczy mnie słuchać Boga. Nie jest to łatwe…

← Wróć do artykułów

Playlista z wszystkimi wersjami audio artykułów

Maria, siadając u nóg Pana, odłożyła wszystkie obowiązki na później, była przy Nim i słuchała Go. Oddzieliła to, co ważne, od tego, co ważniejsze. Tego się od niej uczę.

Marta i Maria – samotność w obowiązkach 

Fragment Ewangelii wg św. Łukasza, w którym Pan Jezus gości w domu Marty, Marii i Łazarza, słyszałam wiele razy, ale poruszył mnie dopiero, gdy byłam już żoną i mamą. Przez długi czas zatrzymywałam się jedynie na oburzeniu Marty, która nie mogła liczyć na pomoc siostry podczas usługiwania gościom. W Marcie widziałam siebie, krzątającą się po domu, przy sprzątaniu, gotowaniu, podczas opieki nad dziećmi, gdy mój mąż w tym czasie zabawiał gości rozmową, miał wyjście z kolegami czy wyjazd służbowy. Czułam jej rozżalenie, smutek, a nawet złość, bo, tak jak ona, odczuwałam osamotnienie w wykonywanych obowiązkach. 

Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona. 

– mówi Jezus (Łk 10,41-42).  

Maria z Betanii – mistrzyni słuchania 

Na Marię z Betanii spojrzałam łaskawszym okiem, gdy zrozumiałam, że ona nie zignorowała siostry, gości czy obowiązków gospodyni. Ta kobieta dostrzegła Gościa w swoim domu, potrafiła oddzielić rzeczy ważne od ważniejszych, zatrzymać się i słuchać.  

Nie jest łatwo naśladować tę świętą. Jej wpatrzenie w Jezusa, skupienie uwagi jedynie na Nim, całkowite zawierzenie Mu, wydaje się możliwe jedynie dla zakonów kontemplacyjnych. A jednak ja – żona, matka, córka, siostra, synowa – też mam szansę być blisko Boga, słuchać Jego słów, by potrafić całkowicie Mu zaufać i świadczyć o Nim moim postępowaniem i życiowymi wyborami.  

Wszystko zależy od priorytetów 

Bywa, że w codziennym grafiku trudno mi znaleźć pół godziny na moje indywidualne spotkanie z Jezusem. To nie jest kwestia braku czasu, ale raczej priorytetów, wspomnianego oddzielenia rzeczy ważnych od ważniejszych, którego dokonała Maria. Bo na rozmowę z koleżanką, śledzenie wpisów w mediach społecznościowych, obejrzenie filmu z mężem czy poczytanie książki czas zawsze jest. Dlatego z radością witam okres Adwentu czy Wielkiego Postu, które pomagają mi na nowo ustawić hierarchię ważności w moim życiu. 

To nie zmienia faktu, że domowy rozgardiasz jest dla mnie niczym pełnoprawny członek rodziny. Z nim trudno o nudę, porządek czy chwilę wytchnienia. Chociaż bywa intensywny jak poranna kawa, to zapada także w regenerujące drzemki. I właśnie te momenty wykorzystuję na chwilę spotkania z Bogiem. 

Wspólne poznawanie Boga 

Maria, siadając u nóg Pana, odłożyła wszystkie obowiązki na później, była przy Nim i słuchała Go. Ja również próbuję zatrzymać się w mojej codzienności, by usłyszeć Boga. Pomagają mi w tym szczególnie wielkopostne piątkowe adoracje krzyża czy adoracja Najświętszego Sakramentu w ciągu roku. Te wydarzenia, podobnie jak codzienna modlitwa, dają mi szansę na indywidualne spotkanie z Bogiem.   

Cieszę się, gdy moje dzieci z pełnym zaangażowaniem uczestniczą w Mszach roratnich, czy nabożeństwach Drogi Krzyżowej a do Triduum Paschalnego podchodzą z ogromnym zainteresowaniem. I choć bywa, że ich nadaktywność wyklucza ciszę i kontemplację, to podjęte przez nas, rodziców, wyzwanie uczestniczenia w wielu wydarzeniach religijnych od pierwszych miesięcy życia naszych dzieci, teraz przynosi owoce.

.
Zobacz także