Przejdź do treści

Na początek szkoły – w obronie pantofelka i sinusa

← Wróć do artykułów

Playlista z wszystkimi wersjami audio artykułów

Wiele treści szkolnych lekcji nie przydaje się w urzędniczym okienku, na rusztowaniu budowy czy w biurze korporacji. Ale jest niezbędne, bo dzięki temu dostrzegamy, że jest coś więcej, niż wąski krąg spraw, którymi żyjemy na co dzień. Dobrze ukazany świat przysłowiowych pantofelków, sinusów czy poezji może zafascynować. A przecież człowiek wrażliwy na piękno świata żyje lepiej i staranniej, widzi mądrzej.

Wracam do szkoły! 

Początek września to zawsze dobra okazja, by porozmawiać trochę o szkole. Dla mnie ten wrzesień będzie szczególny, gdyż po wielu latach wracam do roli belfra w szkole. Ciekaw jestem, czy przez 20 lat pracy na uczelni całkowicie stetryczałem, czy jestem jeszcze w stanie rozbudzić pasje i ciekawość młodego pokolenia. 

Na co dzień spotykam się z różnymi opiniami, zapewne jak większość czytelników, co należałoby zmienić, co udoskonalić w naszym systemie szkolnictwa. Te główne linie podziału są doskonale znane, czasem nakładają się na podziały polityczne i ideologiczne (zostawiam to na boku). Tradycjonalizm walczy o lepsze z tendencją modernizacji. Zasadniczo też uważam, że szkoła nie może być taka sama, jak trzydzieści, czterdzieści lat temu. Szczerze przyznam, że niektóre wspomnienia przyprawiają mnie jeszcze dziś o dreszcz przerażenia. Szkoła powinna być przestrzenią bezpieczną, radosną, za którą przez dwa miesiące wakacji można by zatęsknić. „Zakuwanie na blachę”, pod przymusem i w połączeniu z nieustannym straszeniem złymi ocenami, powinno być ograniczone do minimum.

Nie wszystko musi się przydać 

Kiedy jednak spotykam się z głosami: „na co się komuś przyda znajomość budowy pantofelka czy wzory sinusa i cosinusa”, to budzi się we mnie ostry sprzeciw. Kryterium: „przyda się / nie przyda” jest ważne, być może najważniejsze, ale nie jedyne. Odkrywając świat obok nas, świat biologii, geografii, matematyki – odkrywamy bogactwo i piękno rzeczywistości. Dostrzegamy, że jest coś więcej, niż wąski krąg spraw, którymi żyjemy na co dzień. Ten świat zaczyna fascynować i pewnego dnia ktoś zostaje biologiem, a ktoś inny matematykiem. Pamiętacie wiersz Zbigniewa Herberta „Pan od przyrody”? 

on nas wprowadził  
przez złoty binokular  
w intymne życie  
naszego pradziadka  
pantofelka 

Swoją drogą, poezja też jest „nieżyciowa”. Nie przydaje się w urzędniczym okienku, na rusztowaniu budowy, w biurze korporacji. Ale jest niezbędna, bo człowiek potrzebuje piękna, człowiek wrażliwy żyje lepiej i staranniej, widzi mądrzej.

Nauczyciel przewodnikiem 

Można uczyć geografii, wymagając wiedzy o wydobyciu węgla, a można odkrywać przed uczniami nieznane, tajemnicze krainy z całym ich pięknem. Można zamęczać uczniów wzorami z chemii, i można pokazać im magię skomplikowanych procesów zachodzących tuż obok nas. Można, należy być przewodnikiem dla młodego człowieka, który zachęci go do przygody z nauką, a przysłowiowy „pantofelek” czy „wzór sinusa” może się okazać drogowskazem na dorosłe życie.

Zobacz także