„Boję się, choć nie wiem czego” – te słowa dziecka po rodzinnej sprzeczce pokazują, jak mocno kłótnie rodziców uderzają w najmłodszych. Psycholog wyjaśnia konsekwencje.
Kłótnie rodziców zmieniają dzieci
„Mój tata był pracoholikiem, a przy tym alkoholikiem, choć długo tego nie wiedziałam. Kiedy już w ogóle bywał w domu, zawsze były awantury. Mama krzyczała. Ojciec wrzeszczał. Nie rozumiałam, o co chodzi. Myślałam, że trzeba się cieszyć, że tata wrócił. Byłam zła na mamę, że wszystko psuje. Bałam się, że tata się zdenerwuje i sobie pójdzie. A tak bardzo chciałam, żeby był. Żebyśmy mieli normalną rodzinę, która je razem kolację.
Gdy miałam 15 lat, rodzice się rozwiedli. Ja zostałam z mamą, ale strasznie tęskniłam za tatą. Lata dorastania przeżyłam, myśląc, że byłam winna zaistniałej sytuacji”.
To skrócona wersja historii, którą niedawno opowiedziała mi koleżanka. Ile jest takich osób wokół nas – dorosłych, którzy w dzieciństwie żyli w cieniu kłótni rodziców? Jak bardzo te doświadczenia zmieniły ich postrzeganie siebie i całego świata?
Choć jako dorośli patrzymy na dzieciństwo inaczej, to powrót do momentów bólu czy strachu często uruchamia emocje, które nie zostały przepracowane. Takie wspomnienia potrafią ranić nawet po latach.
Sprzeczki poza zasięgiem małych uszu
Historia mojej koleżanki jest wyjątkowo trudna. Ale aby zranić dziecko, nie trzeba rozwodu ani dramatycznych awantur. W każdym domu zdarzają się kłótnie – czasem o drobiazgi, czasem o poważne sprawy. Niezależnie od tematu, dzieci zawsze w nich uczestniczą – choćby jako słuchacze.
Pamiętam, jak po jednej sprzeczce z mężem weszłam wieczorem do pokoju naszego ośmioletniego syna. Leżał w łóżku z głową schowaną pod kołdrą. Gdy zapytałam, dlaczego, powiedział, że się boi – choć nie wie czego. Po chwili ze łzami w oczach wyznał, że nie chce, byśmy się rozwiedli, tak jak rodzice jego kolegi.
Tłumaczyłam, że kłótnie nie oznaczają rozstania. Ale nie byłam pewna, czy mnie zrozumiał. Od tego czasu staraliśmy się sprzeczać poza jego zasięgiem. Wiedzieliśmy, że jeśli dziecko widzi, że konflikt szybko się kończy, jego poczucie bezpieczeństwa pozostaje niezachwiane.
„Myśli, że to przez niego”
„Dopiero niedawno odkryliśmy, że nasz czternastoletni syn Oskar ogromnie się stresuje, gdy się kłócimy” – opowiada Karolina, mama ucznia siódmej klasy. „Ostatnio przy kolacji mieliśmy ostrą wymianę zdań. Nawet nie zauważyliśmy, kiedy Oskar wymknął się do ogrodu. Zobaczyłam, że mówi coś do psa. Gdy podeszłam, przestraszył się i po raz pierwszy w życiu przyznał, że boi się naszych kłótni. Powiedział, że próbuje wtedy skupiać się na czymś innym, ale narasta w nim lęk. Czuje się winny i myśli, że to przez niego tak często się kłócimy”.
„Co ciekawe, my wcale nie kłócimy się często” – dodaje Karolina. „Ale dla Oskara każda sprzeczka brzmi jak koniec świata. Od tamtej pory postanowiliśmy z mężem, że nie będziemy na siebie krzyczeć przy nim. A potem odbyliśmy we trójkę poważną rozmowę o tym, czym są kłótnie w małżeństwie. Myślę, że trochę go to uspokoiło.”
Nie każda kłótnia jest zła
Psycholog dziecięca Anna Skubisz-Czarnomska podkreśla, że kłótnie rodziców zawsze mają wpływ na dzieci. Jednak ich skutki zależą od wielu czynników: wieku dziecka, wcześniejszych doświadczeń, relacji w rodzinie, sposobu rozwiązywania konfliktów czy wsparcia, jakie dziecko ma w swoim otoczeniu.
„Każda kłótnia jest dla dziecka sytuacją stresującą, ale to nie znaczy, że musi być zła” – mówi psycholog. „Jeśli rodzice potrafią pokazać, że konflikt można rozwiązać poprzez rozmowę, słuchanie drugiej strony i szukanie porozumienia, dziecko uczy się radzenia sobie z trudnymi sytuacjami i widzi, że różnice nie oznaczają końca relacji.”

Poważne konsekwencje przedłużających się konfliktów
Problem zaczyna się wtedy, gdy kłótnie przeciągają się w nieskończoność.
„Jeżeli brakuje w nich szukania wspólnego rozwiązania, a zamiast tego pojawia się trwanie w żalu, poczuciu krzywdy i złości, poziom stresu u dziecka gwałtownie rośnie” – wyjaśnia Anna Skubisz-Czarnomska. „Maleje wtedy jego poczucie bezpieczeństwa i własnej wartości. Dziecko może czuć się winne, a jednocześnie bezradne wobec sytuacji.”
Psycholog zwraca uwagę, że dzieci często próbują wtedy odzyskać poczucie wpływu – na przykład starając się rozładować napięcie między rodzicami, albo szukając akceptacji rówieśników. Skutki takich doświadczeń bywają widoczne także w dorosłym życiu.
Dlatego tak ważne jest, by rodzice byli świadomi, że każda sprzeczka rozgrywa się również w sercu dziecka. Nie chodzi o to, by unikać konfliktów za wszelką cenę, ale by uczyć się rozmawiać, przepraszać i wracać do zgody. To właśnie daje najmłodszym poczucie bezpieczeństwa, które będzie procentować przez całe życie.


Zobacz także
