Przejdź do treści

Intronizowaliśmy Słowo Boże w naszej rodzinie i naszym domu… Bo Słowo to żywy Jezus

← Wróć do artykułów

Playlista z wszystkimi wersjami audio artykułów

Słowo Boże towarzyszy mi w mniejszym lub większym stopniu od bierzmowania. Odkryłam wtedy Jego piękno i moc. I czasami, kiedy wydaje mi się, że jakiś fragment znam na pamięć, Ono nagle, w zaskakujący sposób przemawia do mojego serca i pokazuje mi moje życie w Bożym świetle.

Biblia z małymi dziećmi

W fundamenty naszego domu wbudowaliśmy Słowo Boże. Dosłownie! Mój mąż zapakował w metalową skrzynkę Ewangelię wg św. Łukasza, różaniec, obrazki świętych i kamyki z różnych stron Ziemi Świętej i zalał w fundamencie pod miejscem, gdzie mamy kominek.

Można więc dosłownie powiedzieć, że nasze życie jest osadzone na Słowie Bożym. Różnie nam wychodzi wypełnianie tego Słowa, ale pragnienie niezmiennie jest żywe.

Oboje z mężem chcieliśmy naszym dzieciom przekazać tę miłość do Słowa Pana. Od najmłodszych lat czytaliśmy im „Biblię dla maluchów”, która bardzo się podobała, choć dziś zastanawiam się, czy lepszym rozwiązaniem nie byłoby czytanie Słowa Bożego bez wersji dla dzieci.

Rytuał podkreślający świętość Słowa

Bardzo mi się spodobały wspomnienia lekarki prof. Wandy Kocięckiej spisane w książce „Oddajcie mi świętego Mikołaja”. W jej domu czytanie Słowa odbywało się z wielkim namaszczeniem:

Dziadunio wchodził do dziecięcego pokoju i surowym głosem nakazywał ciszę, a my wszyscy troje powstawszy słuchaliśmy czytania Ewangelii, którą zwykł kończyć słowami: „Tyle słów świętych na dzień dzisiejszy przeznaczono”, po czym podchodził do każdego z nas i kazał całować przeczytaną stronę księgi.

Myślę, że taki rytuał podkreśla bardzo mocno, że nie mamy do czynienia ze zwykłą książką, tylko Słowem samego Boga.

Rysowanie tekstów ewangelicznych

Kiedy dzieci osiągnęły wiek szkolny i zdecydowaliśmy się na edukację domową, nasz dzień zaczynaliśmy właśnie od Ewangelii. Dzieci słuchały, a potem robiły własne, często bardzo pomysłowe rysunki do wysłuchanego fragmentu. Do dziś mamy teczki z ich ilustracjami do przypowieści i cudów Pana Jezusa. A przykłady możecie zobaczyć poniżej:

Archiwum prywatne
Archiwum prywatne

Intronizacja Słowa Bożego w naszym domu

Przełomem był dla nas wyjazd na kurs Emaus, poświęcony Słowu Bożemu. Bardzo poruszyła mnie tam prawda, że Kościół zawsze czcił Pismo jak Ciało Pańskie. Biblia to żywy Jezus, obecny wśród nas. Słowo jest Osobą, źródłem szczęścia i pokarmem. Zwracano nam uwagę nawet na zewnętrzny szacunek do Pisma Świętego – żeby nie traktować go np. jak podkładki, gdy coś piszemy.

Mąż uznał też, że trzeba przygotować w domu specjalne miejsce dla Słowa. Przed Świętami Bożego Narodzenia zrobił drewnianą ambonkę, a uroczysta intronizacja miała miejsce tuż po nich. To był czas, kiedy często czytaliśmy „Prolog” z Ewangelii wg św. Jana:

Na początku było Słowo,

a Słowo było u Boga,

i Bogiem było Słowo.

I to Słowo zamieszkało między nami!

Była intronizacja Słowa, był też Ezdrasz

W dniu, kiedy już ambonka była przygotowana, mąż przebrał się za Ezdrasza. Dlaczego akurat za tę postać? Otóż wiemy, że jest ona związana z powrotem Żydów z niewoli babilońskiej. Izraelitom pozwolono na przywrócenie ich rodzimych kultów. I tym właśnie zajął się Ezdrasz: uczony i nauczyciel, potomek arcykapłanów.

U nas ten moment miał być odnowieniem przymierza z Panem Bogiem i umieszczeniem Jego Słowa w widocznym i specjalnie przygotowanym miejscu. Dzieci razem z tatą ustawiały ambonkę, przynosiły kwiaty i dekoracje oraz świece. Trochę się bały tego Ezdrasza, który przemawiał surowym głosem, ale ochoczo słuchały jego poleceń.

Archiwum prywatne

Moja praca ze Słowem jako żony i matki

W dorosłym życiu dzieci muszą same odnaleźć Słowo – sposób relacji z Nim. Natomiast zawsze najważniejszy jest przykład rodziców. To, że trwają, że czytają i żyją Słowem, daje im duże poczucie bezpieczeństwa, punkt oparcia. Sama zawsze zaczynam dzień od modlitwy i czytania Pisma Świętego. Od lat prowadzę notatki – zapisuję fragment, który w danym dniu szczególnie do mnie przemówił. Z tego Słowa wyciągam też dla siebie jakieś szczegółowe postanowienie na dany dzień. A po miesiącu podsumowuję swoje notatki i staram się odnaleźć jakąś myśl, która szczególnie się powtarza: do czego wzywa mnie Pan?

Słowo Boże niesie pociechę i daje obietnicę. Takim Słowem żyję. Na Nie się powołuję. Proszę Pana, by tłumaczył mi moje życie przez swoje Słowo. Trudno tego nauczyć. Można dać pewne podstawy, ale do prawdziwego życia Słowem musi doprowadzić nasze dzieci sam Pan Bóg.

Foto główne: Aaron Burden on Unsplash

.
Zobacz także