Przejdź do treści

Niedziela najważniejszym dniem? Dzieci widzą, jak go świętujesz 

← Wróć do artykułów

Playlista z wszystkimi wersjami audio artykułów

Dziś chrześcijańskie przeżywanie każdej niedzieli jako święta to szaleństwo. Przecież to zupełnie nie tak, jak sugeruje porządek tego świata: niedziela to końcówka weekendu, czas na odespanie, nadrobienie sprzątania, zakupów i innych domowych obowiązków. Owszem, kilka razy w roku zbiega się ona z rodzinnym świętowaniem, ale żeby tak co tydzień?

Niedziela gorszym dniem? 

Kiedy pytam uczniów o ulubiony dzień tygodnia, w większości odpowiadają od razu: sobota! Dlaczego? Bo wtedy można się wyspać, jest czas na zabawę, atrakcyjne wyjście, spotkania. Niedziela kojarzy się natomiast jako w sumie gorszy dzień: do kościoła trzeba iść, później często na długi obiad rodzinny, popołudnie zajęte nadrobieniem prac domowych, wieczorem idziemy wcześniej spać, bo rano znów nastawiony budzik… 

Czy rodzice i dziadkowie to słyszą? To w rodzinie uczymy się rozumienia niedzieli. Dzieci doskonale wyczuwają i odróżniają prawdę od półprawdy, spójność od niekonsekwencji. Okazuje się, że często nawet w rodzinie katolickiej niedziela, święty dzień, jest kojarzona z nostalgią za kończącą się wolnością. Nie warto usprawiedliwiać się współczesnymi trendami, obyczajami i narracjami, ale zacząć zmianę od siebie, tak aby jedyne skojarzenie z „niedzielnym męczeństwem” odsyłało nas do historii z pierwszych wieków: historii prawdziwego, absolutnie nie pluszowego, niedzielnego męczeństwa.

Męczennicy niedzieli 

W północnoafrykańskiej Abitenie przełom III i IV wieku to czas prześladowań chrześcijan. Modlitewne zgromadzenia niedzielne były surowo zakazane i karane śmiercią. Jednak wielu wyznawców Chrystusa wolało oddać życie, niż opuścić niedzielną Eucharystię. Ich słowa powinny być dla nas, współcześnie, mottem: Sine dominico non possumus („Bez niedzieli nie możemy”). Spojrzenie na męczenników straconych z powodu niedzieli (niektórych z nich znamy do dziś z imienia) powinno nas nieco postawić do pionu; nie po to, żebyśmy nakładali na siebie jakieś dodatkowe ciężary. Przeciwnie! Odkrycie prawdziwego, głębokiego sensu niedzieli wniesie w nasze życie radość i siłę, jakich się nawet nie spodziewamy.  

Nie mówmy więc o pozornych trudnościach, o których słyszy się dookoła w związku z niedzielą („nie wolno…”, „zakazuje się…”, „zamknięte…”). Akcentujmy szansę, jaką niesie ten dzień, bezcenne dary, które w nim otrzymujemy. Ustawi to na nowo życiowy kompas naszej rodziny – nawet jeśli narazi ją w niektórych oczach na śmiech.

Zmień kalendarz! 

Chrześcijanie to w oczach świata ludzie szaleni: żyjący na ziemi, ale obywatele nieba. Mamy iść pod prąd temu, co proponuje doczesność. Jak uczynić niedzielę punktem odniesienia w rodzinnym kalendarzu? Zmienić kalendarz. Dosłownie! Niech to będzie rzeczywiście pierwszy dzień tygodnia, na papierze, na widzialnym dla wszystkich domowników kalendarzu. Jeśli tydzień zaczyna się w nim – nie wiedzieć czemu – w poniedziałek, to przecież dziś mamy możliwość bez większego problemu kupić, a najlepiej stworzyć z dziećmi porządny kalendarz, w którym niedziela zajmie swoje zasłużone miejsce. To z pozoru drobne sprawy, ale czy zmian życiowych nawyków nie zaczyna się od małych kroków?

Zobacz także