Przejdź do treści

Małżeństwo we wspólnocie: „Nikt nie dawał nam większych szans, a jednak…” 

← Wróć do artykułów

Playlista z wszystkimi wersjami audio artykułów

Niektórzy mają za sobą poważne jubileusze, inni dopiero stają na początku małżeńskiej drogi. Obojętnie jak długo dzielą ze sobą życie, by było ono szczęśliwe, muszą się starać. Małżeństwa ze wspólnoty Chemin Neuf opowiedziały mi o tym, co daje im wspólnota.

Małżeństwo – spółka czy wspólnota? 

Budzik, szybkie śniadanie, krzyki dzieci, przelotny całus, albo i nie. Krótka wymiana informacji: gdzie, co, za ile, o której… Wieczór często nie wygląda lepiej. Dochodzi kłótnia o to, kto poświęca się bardziej.  

Małżeństwo staje się spółką. Czasami akcyjną, bo ciągle jest jakaś akcja, czasami z.o.o., bo żadna ze stron nie chce się przyznać do odpowiedzialności. Wpadamy w rutynę, w której wielu się gubi. Czy jest jakiś patent, by temu zapobiec?

Wspólnota małżeńska to zwierciadło 

Ci, którzy doświadczyli, przekonują, że w małżeńskim życiu, wbrew pozorom, pomagają inni ludzie. Tacy, którzy stają przed podobnymi wyzwaniami, problemami, którzy mogą sobie wzajemnie towarzyszyć, zarówno w trudnościach, jak i radościach. 

Życie wspólnotowe dodaje motywacji i siły. Nie wyobrażamy sobie w tej chwili naszego małżeństwa i rodziny bez zaangażowania we wspólnotę

– mówią Mariola i Marcin ze wspólnoty Chemin Neuf.

Owoce bycia we wspólnocie 

To wspólnota, jak podkreślają, nauczyła ich, by zwracać uwagę na wartość czasu spędzanego tylko we dwoje.

W dużych rodzinach, takich jak nasza, sztuka szukania czasu dla siebie w małżeństwie bywa wyzwaniem karkołomnym, ale nie nierealnym

– przekonują Mariola i Marcin.  

To również wspólnota przekonała ich, że podstawą sukcesu w małżeństwie jest wzajemne zaufanie i komunikacja. „Z tym pierwszym jest łatwiej, natomiast dobra komunikacja to dopiero prawdziwe wyzwanie” – śmieje się Marcin.

Małżeńskie wołanie do nieba 

Jednym z najważniejszych elementów rozwoju duchowego we wspólnotach dla małżeństw jest modlitwa małżeńska. Mariola i Marcin zaznaczają, że chodzi tu także o modlitwę za siebie nawzajem.

Kiedy mam na pieńku z moją żoną, to modlę się za nią, o błogosławieństwo dla niej. Co ciekawe, zauważyłem, że to pomaga zazwyczaj bardziej mnie niż jej

– stwierdza Marcin.

Wspólnota wyciągnęła nas na prostą 

Monika i Marek są małżeństwem z 30-letnim stażem. Od wielu lat związani są ze wspólnotą Chemin Neuf. Jak mówią, zawsze szukali swojego miejsca w Kościele.

W wielkim kryzysie małżeńskim trafiliśmy na rekolekcje Kana. To z założenia był czas, w którym mogliśmy zastanowić się nad swoim małżeństwem, spotkać ze sobą nawzajem i z Bogiem. Nic wielkiego tak naprawdę na tej Kanie się nie wydarzyło. Z trudem ją przeżyliśmy

– śmieje się Marek. 

W zasadzie nikt nie dawał naszemu małżeństwu większych szans. Wbrew wszystkim zaangażowaliśmy się jednak w formację

– dodaje mój rozmówca. 

Pojechaliśmy na kolejne rekolekcje. Cały czas też funkcjonowaliśmy we fraterni, czyli spotykaliśmy się z innymi małżeństwami, i coś zaskoczyło. Włączyliśmy w nasze życie modlitwę małżeńską i to pozwoliło nam zobaczyć się z zupełnie innej strony

– wspomina Monika.

Wspólnota małżeńska – początki były męką 

Łukasz i Agnieszka do wspólnoty trafili całkiem niedawno. „Nie było łatwo namówić mojego męża na taką formę rozwoju duchowego” – stwierdza Agnieszka.

On uważał, że jest dobrze, i nie należy niczego ulepszać. Ja czułam, że oddalamy się od siebie, że każde z nas ma swoje życie. Potrzebowałam miejsca, gdzie moglibyśmy razem wzrastać. Nie tylko w wierze, ale też po prostu jako małżeństwo

– dodaje moja rozmówczyni. 

Nie miałem nic przeciwko rekolekcjom i rodzinnej modlitwie. Przerażało mnie jednak, gdy ktoś prosił, bym podzielił się swoimi trudnościami dotyczącymi relacji z Panem Bogiem i w małżeństwie. Długo trwało, zanim przełamałem swoje obawy i ograniczenia, ale było warto

– mówi Łukasz.

Małżeństwo to fundament 

Wypowiedzi moich rozmówców z jednej strony pokazują trud bycia we wspólnocie, ale z drugiej są świadectwem pięknych owoców wspólnej formacji. A na tym korzysta nie tylko małżeństwo, ale też dzieci. Dla nich bliscy sobie rodzice to najlepsza szkoła miłości.  

Wspólnot dla małżeństw jest wiele. Nie trzeba ich nawet szczególnie szukać. Wystarczy podjąć ryzyko i zawalczyć o to, by być ze sobą nie tylko na papierze.

.
Zobacz także